poniedziałek, 15 marca 2010

30. rocznica katastrofy Kopernika

Wczoraj minęło dokładnie 30 lat  od tragedii samolotu Mikołaj Kopernik. 14. marca 1980 roku, podczas manewru nieudanego podejścia (missed-approach procedure), rozbił się Ił-62. Samolot wracał z USA, wioząc na pokładzie m.in. znaną piosenkarkę  Annę Jantar i amatorską reprezentację USA w boksie. Samolot był pilotowany przez doświadczonych pilotów, Pawła Lipowczana i Ireneusza Łachockiego.

O 11.13 kapitan zasygnalizował trudności z sygnalizacją podwozia i zamiar przejścia na drugi krąg wokół lotniska, by mechanik mógł sprawdzić obwód. Nie jest to powodem do niepokoju, ponieważ w Iłach-62 często zdarzały się awarie lampki kontrolnej pokazującej fakt prawidłowego wysunięcia i zablokowania podwozia. W takiej sytuacji pilot mógł przelecieć nisko nad wieżą lotniska, aby któryś z kontrolerów przez lornetkę sprawdził wysunięcie podwozia, albo podwyższyć pułap i dać mechanikowi pokładowemu czas na sprawdzenie obwodu sygnalizacyjnego. Kapitan Lipowczan wybrał drugi manewr.

Kiedy samolot zwiększył moc, aby wznieść się na drugi krąg, pękł wał łączący turbinę ze sprężarką niskiego ciśnienia w silniku nr 2. Turbina rozpędziła się poza dopuszczalne obroty i została rozerwana na trzy części, które - oprócz silnika nr 2 - zniszczyły leżący też po lewej stronie silnik nr 1 oraz przecięły układ popychaczy do steru wysokości i steru kierunku, a także uszkodziły prawostronny silnik nr 3. Przecięciu uległa również wiązka kabli elektrycznych doprowadzających prąd do m.in. zasilania tzw. czarnej skrzynki i rejestratora rozmów w kokpicie, co spowodowało brak informacji o ostatnich sekundach lotu.

Załoga utraciła wówczas praktycznie zupełnie możliwość sterowania opadającą bezwładnie maszyną.  Samolot ściął prawym skrzydłem drzewo i o godz. 11.15 rozbił się w fosie na terenie dawnego fortu wojskowego nieopodal al. Krakowskiej.

Można się zastanawiać, czy do tragedii doszłoby, gdyby kapitan Lipowicz zdecydował wykonać low pass. Oczywiście nie można go winić za katastrofę, a wręcz jego umiejętności zapobiegły jeszcze większej tragedii (do której doszłoby, gdyby kapitanowi w ostatniej chwili nie udało się ominąć zakładu poprawczego dla nieletnich poprzez zmianę wychylenia lotek na skrzydłach).

Specjalna komisja uznała za główną przyczynę katastrofy eksplozję turbiny w silniku nr 2 "na skutek niekorzystnego i przypadkowego zbiegu okoliczności i ukrytych wad materiałowo-technologicznych, które doprowadziły do przedwczesnego zmęczenia wału silnika". Rosjanie przez kilka lat zaprzeczali, że Ił-62 posiadał wady konstrukcyjne, które doprowadziły do katastrofy Kopernika.  

Kilkanaście lat po wypadku "Newsweek Polska" odkrył w IPN materiały, świadczące o tym, że strona polska także przyczyniła się do wypadku. Szukając oszczędności, samoloty naprawiano na własną rękę. Pozwalano też na starty z maksymalną ilością paliwa, aby oszczędzić na tankowaniu na Zachodzie, co prowadziło do przeciążania silników.

Dla zainteresowanych, gazeta wyborcza opublikowała kilka lat temu artykuł, zawierający dokładną analizę lotu oraz korespondencję między pilotami i wieżą. Wszystkie informacje pochodzą z portalu gazeta.pl .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz